Znawcy mówią: „psy dzielą się na jamniki i wszystkie pozostałe”. Ja zawsze do rzeczownika jamniki dodaję przymiotnik „szorstkowłose”. I dopiero wtedy to zdanie jest w pełni prawdziwe. Dokładne i jednoznaczne. Bo jamnik szorstkowłosy jak coca-cola – to jest to. To psi mercedes. Nie tylko indywidualista, lecz „osobistość” psiego rodu.

tn_007Dla przeciętnego zjadacza chleba jamnik to pies mały, o krzywych łapkach i długi, że w metrach mierzyć. I na tym wiedza szarego obywatela kończy się. Zdając sobie sprawę z tego, że naukowe wywody nudzą, wspomnę jedynie, że jamników, a ściślej jamniczych ras kynologia zna aż dziesięć. Szorstkowłosych w tym są trzy. Lecz tak naprawdę liczy się jedna rasa – jamnik szorstkowłosy standard.

Cóż tak osobliwego siedzi w tym małym piesku, że wszystkie inne rasy ma „pod sobą”? Przymiotów u niego tak wiele, że trudno by je spisać. Wymienię więc tylko te główne:

  • nieprzeciętna uroda
  • super inteligencja
  • ostrość i odwaga
  • wytrzymałość i wytrwałość
  • przywiązanie i oddanie

Jeśli dodać jeszcze, że jamnik szorstkowłosy jest jedynym wśród jamników psem myśliwskim, to więcej chyba zachwalać nie muszę. Jest także wśród innych ras wykorzystywanych łowiecko, psem najbardziej uniwersalnym. Stanowią o tym nie tylko gabaryty (bo to i w bloku trzymać można), ale przede wszystkim gama zastosowań.

tn_006Jamnik szorstkowłosy to w zależności od potrzeb: pies gończy, dzikarz, tropowiec lub posokowiec. Gdy potrzeba, nawet aporterem jest. I rzekłby ktoś, że terier też to wszystko potrafi. Zgoda – czasami tak, ale nie to. Nie ten styl i klasa nie ta. I narażę się pewnie niejednemu hodowcy, gdy napiszę: jamnik … a potem długo, długo nic! Lecz przecież rzeczy należy nazywać po imieniu i ja to właśnie czynię. Czynię to od momentu, gdy wszedłem w posiadanie pierwszego z moich obecnie licznych już jamników, bo fascynacja moja tą rasą rośnie wprost proporcjonalnie do czasu poświęconego na obcowanie z jej przedstawicielami. Czynię to, by oddać co należne tym małym pieskom. Pieskom o sercu tak wielkim, że wolą zginąć w walce, niźli oddać pola. A wszystko dla swego pana, nierozważnego często myśliwego. Czynię to, bo poznałem wszystkie zalety jamnika, różne jego oblicza.

tn_005Moja znajomość z tymi pieskami rozpoczęła się w latach osiemdziesiątych, gdy jako podleśniczy terminowałem w jednym z leśnictw Nadleśnictwa Kędzierzyn pod czujnym okiem leśniczego. Pan leśniczy, jak zresztą wówczas leśniczemu przystało, prócz lasu miał duże stado baranów, świnie i ze sto tchórzofretek. Nie wspomniałem o krowie i kozach, bo rzeczy te i dzisiaj nierzadkie. Dla mnie, młodego adepta w zawodzie leśnika, wielką zagadką było wtedy, co pierwszym w życiu leśniczego jest: las czy menażeria? Wszak las dawał tylko na papierosy, mleko i chleb, a bydlęta wcześniej wspomniane pozwalały utrzymać leśniczemu jaki taki poziom życia. A leśniczy światowy bardzo był i potrzeby miał.

tn_008Dzisiaj, patrząc z perspektywy lat, już wiem, że leśniczy bardziej, niż domowe swe zwierzątka, kochał las. Wszak gdy czasem do lasu szedł, to ubierał mundur, prostował grzbiet i dziarsko pogwizdując, sprężystym krokiem jak do kochanki maszerował. Pewnikiem bardziej miłował las, bo przy baranach, kozach, świniach i tchórzofretkach wiecznie skrzywiony był i bardzo, bardzo klął. Zaś las dawał mu ukojenie, pachniał żywicą, w lesie mógł w końcu odpocząć po trudach dnia codziennego. A choć codzienny rolniczy trud wielce mozolny dla leśniczego był: żywy inwentarz, 5 ha łąk i pól do obrobienia … dobrze nad podziw radził sobie ze wszystkim.

tn_003Kochał więc leśniczy las i … jamniki szorstkowłose. Jamniki leśniczy miał dwa. Dwie suki: Tunię i Tesię. Darzył je wielkim uczuciem, bo tylko one potrafiły przywołać do porządku tę całą jego arkę Noego, z wyjątkiem może tchórzofretek. Tylko one umiały odpędzać natrętnych interesantów od leśniczówki. Nawet mnie skutecznie zniechęcały do odwiedzania kancelarii. Nikt przecież nie lubi być gryzionym. Kochał leśniczy swe jamniki, bo to dzięki nim w końcu mógł w miarę spokojnie gospodarzyć. Zapewniały mu komfort. Wypuszczone z domu gwarantowały święty spokój. A spokój i koncentracja bardzo potrzebne leśniczemu były do rzetelnego wypełniania swych względem bydlątek powinności.

I ja też pokochałem te jamniczki. Dzięki nim bowiem poznałem swe leśnictwo. To one, zapewniając spokój leśniczemu, zmuszały mnie do samodzielnego zgłębiania tajników wiedzy i sztuki leśnej. Po ojcu, żonie, L. Chęcińskim, T. Mamoku, W. Białąsie, J.Wochu i jeszcze paru osobach, to właśnie jamniki zrobiły ze mnie terenowca. I chwałą im za to. Czy są więc bardziej uniwersalne psy?

Jamnik jednemu spokój da, drugiemu nie. Jednemu komfort, innemu dyskomfort. Z jednego uczyni leśnika, drugiemu dobrym gospodarzem pomoże być. Jamnik potrafi być jak żona i kochanka. Dlatego pokochałem tego zwierza. Również za mądrość. Bo bardzo mądrym trzeba być, by łączyć w sobie uległość żony i kapryśność kochanki. A jamnik to potrafi.

tn_001Jeden wszak warunek: jamnik musi chcieć! Bo jeżeli nie chce, to wszelkie wysiłki są daremne. Największego bowiem osła upór małym jest przy jamniczym uporze. Jeżeli osioł zaprze się, to stoi, że ani rusz. Jamnik gdy się uprze, nie stoi i nie czeka. Jamnik, jak na gończego przystało – ucieka. Nogi bierze za pas i w las. I tu właśnie zaczyna się niepewność. Wróci, albo i nie. I za tą niepewność też pokochałem jamniki, bo przecież nic gorszego jak bezruch i stagnacja. Niepokój twórczy jest. A jamnik zapewnia całe morze niepokoju i jak mądra żona dawkuje go umiejętnie.

A gdy rzęzić zaczyna kot sąsiada, gdy sypie się z kur pierze za płotem, niepokój twój sięga zenitu. I wtedy tak naprawdę doceniasz tą małą psinę. Doceniasz – patrząc przez pryzmat wydanych na odszkodowanie pieniędzy. Wtedy dopiero uświadamiasz sobie, jak cenny jest to pies. A przy dziesiątej kurze, przy dwudziestym kocie twój jamnik staje się bezcenny. I jak największy skarb kochasz go, czy chcesz czy nie – bo on nie pozostawia Ci wyboru. To coś niepowtarzalnego, jak jamnik jedynego. To tak, jak gdybyś dotykał szczęścia.

Więc jeśli zakosztować szczęścia chcesz, kup sobie jamnika szorstkowłosego. Z jamnikiem szorstkowłosym na wszystko masz szansę. Bo wielki to, choć tak mały pies.

Jerzy Potocki
Luty 1997 „Trybuna Leśnika”