Wszystkie pieski znalazły nowe domy

Cały miot naszej MIMI w ilości czterech jamniczków miniaturowych został rozdysponowany. Pieski trafiły w bardzo dobre ręce i będą u nowych właścicieli miały lepiej jak w dotychczasowym domu. Jeden o imieniu MORIS będzie miał nawet darmową opiekę weterynaryjną, bo trafił pod dach rodziny, której głową jest lekarz weterynarii. Inny zwany MORO pojedzie na północ Mazowsza i będzie pewnikiem polował ze swym panem (o ile pani nie zakopie go w kanapowej pościeli). Piesek, którego imię brzmi MISTER GUCIO i jest rudy, w Częstochowie dostaje rozgrzeszenie za swe młodzieńcze wybryki. Chyba lepiej nie mógł trafić, bo pod Jasną Górą rozgrzeszenie zawsze smakuje inaczej. Jedyna suczka w miocie MIMI (imię identyczne jak jej matka) popłynęła piękną amfibią do Łodzi, gdzie zwiedza tamtejsze urocze galerie. Udało jej się nawet złapać już kleszcza, co wprowadziło duży niepokój w służbach sanitarnych łódzkiej Manufaktury. Ja mam nadzieję, że nasze pieski będą źródłem radości ich nowych właścicieli, a przynajmniej źródełkiem! Tego i wszystkiego innego najlepszego po świętach im życzy J.M.Potocki